Cała prawda o przestępstwie zgwałcenia – obalamy społeczne mity – cz. 3

File:Peter Paul Rubens - The Rape of the Daughters of Leucippus.jpg

Z poprzedniego artykułu dowiedzieliśmy się, że sprawca gwałtu to niestety w wielu przypadkach osoba bliska ofierze, a także, że ofiary w żadnym wypadku nie należy obwiniać o gwałt. Wiemy też także, że ofiara gwałtu nie musi wcale wiedzieć, że to co ją spotkało to właśnie gwałt.

Przed nami małe podsumowania na temat przestępstwa zgwałcenia w ogólności. Najpierw jednak musimy rozprawić się z ostatnimi mitami krążącymi wśród społeczeństwa. Oto i one:

7. Gwałt ma najczęściej miejsce w ciemnych, wyludnionych miejscach

Bardzo często słyszy się pouczenia, że aby uniknąć gwałtu należy wystrzegać się wszelkich ciemnych i niebezpiecznych miejsc, w których rzadko można spotkać innych ludzi. O ile zawsze należy zachowywać odpowiednią ostrożność, prawdą jest jednak, że tylko bardzo niewielki procent gwałtów ma miejsce poza budynkami mieszkalnymi, np. w lasach, parkach, na polach, ulicach, placach budowy itd. Wśród zgłaszanych przypadków zazwyczaj co najmniej ¾ z nich mają miejsce w mieszkaniach i domach.

8. Oskarżenia o gwałt najczęściej są fałszywe

Można spotkać się ze stwierdzeniem, że wiele zgłoszeń gwałtu jest fałszywych i ma wyrazić chęć zemsty wobec drugiej osoby. Takie podejście prowadzi do tego, że wołanie o pomoc często bywa zbagatelizowane. Rzeczywiście, czasem zdarza się, że rzekoma ofiara, kierowana różnymi pobudkami, fałszywie oskarża o gwałt inną osobę. Jednakże takie prywatne porachunki wbrew pozorom nie są częstym zjawiskiem. Ponad połowa wszczętych postępowań o gwałt kończy się rzeczywistym stwierdzeniem przestępstwa. Oznacza to, że w większości mamy jednak do czynienia z prawdziwymi, nie zaś zmyślonymi przypadkami. Oskarżenia o gwałt należy więc co do zasady traktować poważnie, bez wyrażania podejrzeń i wątpliwości wobec potencjalnej ofiary.

9. Gwałciciel jest zawsze agresywny

Wbrew wyobrażeniom społeczeństwa, przypadki w których sprawcy gwałtu odznaczają się  drastyczną agresją są niezwykle rzadkie. Zazwyczaj działają oni samodzielne, często zmuszając ofiary do stosunku poprzez groźbę, zastraszanie czy wykorzystywanie stosunku zależności, np. służbowej lub rodzinnej. Według statystyk policyjnych, sytuacje w których sprawca grozi ofiarom bronią lub innym niebezpiecznym narzędziem nie zdarzają się często. Co więcej, zdarza się że sprawcy wykazują chęć rozmowy z ofiarą, a nawet traktują zaistniałe okoliczności jako randkę. Bardzo często osoby te w zupełnie zaburzony sposób postrzegają zaszłe zdarzenie. Należy pamiętać, co zostało już wcześniej podkreślone, że „typowy gwałciciel”, którego mamy w naszych głowach nie istnieje.

Podsumowując, na przestępstwo zgwałcenia składa się wiele skomplikowanych okoliczności, których nie powinniśmy oceniać jednoznacznie, a w szczególności kierując się utartymi schematami. Liczymy, że obalenie powyższych mitów pomoże w zrozumieniu czym jest gwałt i uświadomieniu bliskich osób. Prawidłowa wiedza na temat tego zjawiska jest pierwszym krokiem do zapewnienia sobie bezpieczeństwa, a także udzielenia odpowiedniej pomocy osobie, która potencjalnie może być ofiarą przestępstwa.

Cała prawda o przestępstwie zgwałcenia – obalamy społeczne mity – cz.2

Konstantin Makovsky - The Bulgarian martyresses.jpgW poprzednim artykule wyjaśniliśmy, że gwałt wiąże się nie tylko z seksem, że gwałciciel to nie zawsze „typ spod ciemniej gwiazdy”, a zgwałcone mogą być różne osoby – także starsze albo mniej atrakcyjne kobiety.

Zgodnie z obietnicą, kilka mitów do obalenia wciąż jeszcze przed nami. Oto i one:

4. Gwałciciel = osoba obca

Niestety, badania pokazują, że bardzo wiele przypadków gwałtu ma miejsce za zamkniętymi drzwiami domu rodzinnego. Wbrew ogólnemu przekonaniu również w małżeństwie może dojść do gwałtu. Co więcej, ze statystyk Policji wynika, że aż 3 na 4 osoby zgwałcone znają sprawcę.

5. Ofiara może sprowokować gwałciciela

Wśród wielu osób dominuje przekonanie, że w przypadkach w których sprawca jest osobą obcą, ofiary – a zwłaszcza kobiety – są w stanie sprowokować gwałt swoim zachowaniem. Do prowokacji zaliczany jest flirt, sposób poruszania się, gestykulowania i mówienia, a nawet okoliczność, że osoba pojawia się w określonym miejscu uznawanym za niebezpieczne. Obarczanie ofiary winą za gwałt jest jednak zupełnie nie na miejscu. Co więcej, zazwyczaj sprawców można zakwalifikować jako w pełni poczytalnych. Decyzja o popełnieniu czynu, niezależnie czy jest impulsywna czy przemyślana – zawsze jest winą sprawcy.

6. Ofiara jest zawsze świadoma tego, że została zgwałcona

W społeczeństwie istnieje wielu wyznawców nieprawdziwej teorii, że jeśli osoba krzywdzona nie broni się, to nie została zgwałcona. W praktyce wpływa to znacząco na samopoczucie ofiar, które nie były w stanie odeprzeć ataku. Często osoby takie mają problemy z nazwaniem tego co ich spotkało. Nie zawsze też mają pewność czy ich wątpliwość nie zostanie poczytana za kłamstwo. Jeśli więc osoba taka odważy się porozmawiać, należy wysłuchać jej relacji i pomóc jej zrozumieć co się wydarzyło.

Choć wiele już za nami, to jednak nie koniec naszej serii obalania mitów. Ostatnie z nich, wraz z ogólnym podsumowanie, zostawiamy na potrzeby części trzeciej, zapraszamy do zapoznania się z jej treścią wkrótce.

 

Aplikant adwokacki Joanna Kowal

Cała prawda o przestępstwie zgwałcenia – obalamy społeczne mity – cz. 1

File:ExecutingAWrit.png
Źródło: Wikicommons

Przestępstwo zgwałcenia zostało uregulowane w art. 197 kodeksu karnego. Zgodnie z § 1 tego przepisu: Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Poza typem podstawowym, możemy znaleźć w tym artykule inne postacie tego czynu, często zagrożone karą surowszą.

Gdyby spytać przypadkowo napotkaną osobę o to, czym jest gwałt, nie miałaby problemu z odpowiedzią. Z naszych obserwacji wynika jednak, że pomimo sporej świadomości społecznej, wiele osób powtarza zasłyszane w telewizji albo przeczytane w Internecie stwierdzenia, które tylko w części są prawdziwe. Z tego powodu postanowiliśmy zmierzyć się z najpowszechniejszymi mitami dotyczącymi przestępstwa gwałtu. Oto i one:

  1. „Typowy gwałciciel”

Z badań naukowych wynika, że nie istnieje coś takiego jak modelowy przykład gwałtu ani nie można też wskazać obrazu typowego gwałciciela. Co więcej, myślenie takie może przynieść bardzo negatywne skutki, w szczególności gdy w rozmowie z osobą pokrzywdzoną próbujemy dopasować schemat istniejący w naszych głowach do jej relacji. Typowy gwałciciel nie musi być wcale „agresywnym, postawnym, dziwnie zachowującym się mężczyzną, najczęściej ubranym na ciemno”, choć tak właśnie najczęściej objawia się w wyobrażeniach społeczeństwa. Takie spojrzenie nie tylko obniża naszą czujność wobec takich sytuacji, lecz może doprowadzić do błędnych interpretacji, które mogą być błędne w swych konsekwencjach.

  1. Gwałt = niechciany seks

Wiele osób zapomina o tym, że gwałt może być popełniony na więcej sposobów, nie tylko poprzez zmuszenie drugiej osoby do uprawiania seksu. Przestępstwo zgwałcenia może jednak opierać się tylko na stosunku oralnym lub analnym, co nie wyklucza wcale możliwości pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności karnej. Potwierdza to również kodeks karny, który w art. 197 § 2 wyraźnie porusza także kwestie „innych czynności seksualnych”.

  1. Ofiarą gwałtu są zazwyczaj atrakcyjne i młode kobiety

Wbrew powszechnej opinii, sprawca gwałtu zazwyczaj nie postrzega swoich ofiar w kategorii osoby. Często wiek ofiary i jej atrakcyjność fizyczna nie mają żadnego znaczenia. Badania wskazują, że sprawcy mają bardzo rozbieżne upodobania, a wielu z nich podejmuje decyzje o popełnieniu tego czynu impulsywnie. Zdarzają się również patologie, jak choćby gwałty bardzo młodych osób na sędziwych kobietach, nawet ponad dziewięćdziesięcioletnich.

Ciąg dalszy nastąpi – o następnych mitach opowiemy w kolejnym artykule.

 

Aplikant adwokacki Joanna Kowal

Dowody w postępowaniu karnym o przestępstwa seksualne

W przypadku przestępstw seksualnych najczęściej jedynymi uczestnikami (a więc i świadkami) zdarzenia są, wyłączając rzadkie przypadki gwałtów zbiorowych, napastnik i ofiara.  Stwarza to sytuację, w której postępowanie dowodowe opiera się na dwóch, najczęściej skrajnie przeciwstawnych relacjach tego samego zdarzenia: z jednej strony sprawcy, który najczęściej zaprzecza,  zniekształca bądź bagatelizuje fakty- w celu uniknięcia lub zmniejszenia swojej odpowiedzialności karnej a z drugiej strony ofiary, która opowiada o swojej opresji. Czyli „słowo przeciwko słowu”. Ponieważ czasami można usłyszeć bezrefleksyjnie powtarzaną opinię, że „… przecież nie można skazać człowieka jeżeli dowody to słowo przeciwko słowu” chciałbym nieco rozjaśnić ten temat.

Rzecz jasna w sytuacji gdy postępowanie dowodowe opiera się na relacji sprawcy i ofiary sąd musi zachować należytą ostrożność i szczególną wnikliwość w ocenie tych zeznań. I w tym sensie jest ona rzeczywiście utrudniona. Co nie oznacza że niemożliwa. Sąd bowiem  ma bowiem z jednej strony uprawnienia a z drugiej instrumenty umożliwiające przypisanie wiarygodności relacji jednej ze stron. Tymi instrumentami są w pierwszym rzędzie doświadczenie życiowe i procesowe danego sędziego, pozwalające na ustalenie najbardziej prawdopodobnego  przebiegu zdarzeń. Sąd ustala ten stan faktyczny na podstawie zestawienia podawanych przez uczestników szczegółów, sposobu składania przez nich  zeznań (czy są składane w sposób spontaniczny, czy „wykalkulowany”), mowy ciała itp. Najczęściej, ażeby wesprzeć doświadczenie danego sędziego powoływany jest biegły sądowy psycholog, którego zadaniem jest ocena, czy dana osoba (najczęściej ofiara) posiada cechy charakterologiczne które sprzyjają koloryzowaniu czy wręcz konfabulacji. Podkreślmy jednak, taki biegły psycholog nie ocenia wiarygodności zeznań. Takie uprawnienie jest niepodzielną i nieodłączną kompetencją sądu. On jedynie ma pomóc sądowi wypowiadając się nt. psychicznej sfery ofiary, jej typu osobowości.

Jeżeli zatem w sprawie nie zaistnieją jakieś daleko posunięte wątpliwości, których nie można usunąć w inny sposób, sąd może (bardzo często to robi) wydać wyrok skazujący na podstawie zeznań sprawcy i ofiary.

adwokat Maciej Kacprzak

Gwałt na osobie świadczącej usługi seksualne

Pewien znany polityk swego czasu zapytał dziennikarza na konferencji prasowej: „Jak można zgwałcić prostytutkę?”. Zdziwienie i śmiech owego polityka sugerowałoby wówczas, że jego zdaniem jest to raczej niemożliwe.

Nic bardziej mylnego.

Fakt, że kobieta (lub mężczyzna) świadczy usługi seksualne nie wyklucza wcale przestępstwa zgwałcenia. Kodeks karny jest w tej materii jasny. Art. 197 § 1 stanowi: Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Należy zauważyć, że w tym przepisie w żaden sposób nie różnicuje się sytuacji osoby pokrzywdzonej, co wynika choćby z tego, że konstytucyjną zasadą jest równość obywateli wobec prawa. Prostytutka podlega zatem takiej samej ochronie jak inne osoby, czyli kontakt seksualny z nią wbrew jej woli jest takim samym przestępstwem jak zgwałcenie osoby nieświadczącej takich usług. Wykonywana profesja nie może przesądzać o tym, że osobie pokrzywdzonej przestępstwem odmawia się ochrony prawnej. A więc każdy potencjalny klient, doprowadzający prostytutkę do obcowania płciowego w sytuacji, gdy ona nie wyraża na to zgody, musi liczyć się z tym, że takim czynem naraża się na odpowiedzialność karną. Tłumaczenie, że osoba wykonująca taki a nie inny zawód powinna brać pod uwagę związane z nim ryzyka, będzie bardzo słabą linią obrony.

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że przestępstwa tego typu wcale nie są rzadkością, co wynika z pewnością z pokutującego w społeczeństwie przekonania (które przejawiał również wspomniany na wstępie znany polityk), że „prostytutki zgwałcić się nie da”. Jako przykład można podać chociażby zdarzenie, które miało miejsce w powiecie w piotrkowskim, gdzie mężczyzna wywiózł w głąb lasu kobietę zajmującą się prostytucją przydrożną, sterroryzował nożem i skradł 860 zł, które miała przy sobie, a następnie zgwałcił. Podkreślić należy, że sprawca nie pozostał bezkarny, bowiem wkrótce po zdarzeniu został zatrzymany i postawiono mu zarzuty.

Podsumowując, warto zaznaczyć, że jeżeli spełniają się znamiona czynu zabronionego opisanego w art. 197 k. k., nie ma znaczenia czy osoba pokrzywdzona była wyzywająco ubrana, odurzona alkoholem czy też zajmowała się prostytucją. Klient korzystający z takich usług musi zdawać sobie sprawę, że nie ma prawa siłą egzekwować spełnienia swoich fantazji, albowiem takie zachowanie może skutkować nawet kilkuletnim pobytem w zakładzie karnym.

Odpowiedzialność karna nastolatków, które nie ukończyły 15 roku życia, za dopuszczenie się obcowania płciowego.

Niestety realia rozwoju naszego społeczeństwa są takie, iż z roku na rok obniża się wiek inicjacji seksualnej chłopców i dziewcząt. Nie do rzadkości należy sytuacja, gdy seks uprawiają już nawet 14 latkowie.

Jak więc do takiego zachowania podchodzi prawo karne? Czy można mówić o sprawcy i ofierze, gdy oboma aktorami stosunku seksualnego są osoby, z których żadne nie widziało jeszcze piętnastu wiosen?

W zasadzie należałoby przyjąć, iż w sytuacji kiedy oboje uczestnicy zdarzenia nie ukończyli jeszcze 15 lat, to wówczas w teorii każde z nich wzajemnie dopuszcza się względem drugiego czynu zabronionego z art. 200 §1 k.k., za który oboje powinni odpowiadać na zasadach wynikających z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich ( przed ukończeniem 17 roku życia nastolatek poza, niektórymi przestępstwami odpowiedzialności karnej nie ponosi).

Niemniej jednak należy przyjąć iż osoba, która nie ukończyła 15 lat, a uczestniczy w akcie seksualnym zawsze jest ofiarą. Nawet wtedy, gdy sam/sama dążył i chciał brać udział w zbliżeniu, a nawet to zbliżenia prowokował.

Przyjmuje się zatem, iż z punktu widzenia prawa seks czy też inne czynności seksualne zachodzące pomiędzy dwojgiem dzieci są w zasadzie neutralne. Mimo iż takie zachowanie mogłoby świadczyć o demoralizacji co wskazywałoby na konieczność zastosowania trybu z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Jednak niektórzy autorzy przyjmują, iż także 14 -latkowanie dopuszczający się obcowania seksualnego powinni być objęci procedurą z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Tak więc sprawa obcowania płciowego dwojga dzieci nie jest jednoznaczna. W każdym razie mieć trzeba zawsze na uwadze, iż wczesna inicjacja seksualna stanowi zagrożenie dla rozwoju psychofizycznego takiej osoby. Także gdy ten kontakt seksualny ma miejsce między dwoma równolatkami.

Przypomnieć także należy, iż zgodnie z art. 4 § 1 Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich o takim zdarzeniu należy powiadamiać sąd rodzinny.

Ustawa o bestiach na wokandzie TK

Kilka razy już pisałem na łamach niniejszego bloga o tzw. Ustawie o Bestach, inaczej zwanej LEX Trynkiewicz. Ustawa ta wśród prawników budziła ogromne kontrowersje czego wynikiem było skierowanie jeszcze w 2014 r. przez  prezydenta Bronisław Komorowski oraz ówczesną Rzecznik Praw Obywatelskich Irenę Lipowicz skargi do Trybunału Konstytucyjnego celem zbadania jej zgodności z Konstytucją.

Ponadto podobne pytanie wyszło spod pióra dwóch sądów, którym przyszło orzekać o umieszczeniu osoby, co do której wyrok pozbawienia wolności dobiegł końca w specjalnym ośrodku. Między innymi przez Sąd Najwyższy, który odroczył do decyzji Trybunału zbadanie skargi pedofila Mariusza T., umieszczonego w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. W ośrodku tym Mariusz T. został umieszczony po odbyciu kary 25 lat więzienia za zabójstwo czterech chłopców na tle seksualnym.

Po dwóch latach, w ostatni wtorek sprawa trafiła na wokandę Trybunału Konstytucyjnego, który po kilkugodzinnej rozprawie uznał ją za  dostatecznie wyjaśnioną do wydania orzeczenia.

W toku posiedzenia przedstawiciel prezydenta zwrócił uwagę na bezterminowe umieszczanie osób uznanych za niebezpieczne w specjalnym ośrodku. Co zdaniem skarżącego  nosi znamiona środka represyjnego porównywalnego z karą pozbawienia wolności i w praktyce niesie ryzyko długotrwałej, być może dożywotniej, izolacji.

„Ustawodawca umieścił w kręgu osób, w stosunku do których potencjalnie można rozpocząć procedurę mającą na celu sprawdzenie, czy nie stwarzają one zagrożenia, także takie osoby, które w przeszłości wcale nie popełniły najcięższych przestępstw. Krąg potencjalnych adresatów tej regulacji jest zbyt szeroki” wskazała Ewa Dawidziuk z Biura RPO.

W toku sprawy wskazano, iż według danych przedstawionych przez przedstawicieli Rzecznika Praw Obywatelskich, obecnie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie umieszczone są 32 osoby, w tym jedna kobieta.

Zgodnie z ustawą sąd orzeka o zastosowaniu nadzoru, jeżeli charakter stwierdzonych zaburzeń psychicznych wskazuje, że zachodzi „wysokie prawdopodobieństwo” popełnienia przestępstwa. Jeśli zaś istnieje „bardzo wysokie prawdopodobieństwo” popełnienia przestępstwa, sąd decyduje o umieszczeniu takiej osoby w ośrodku.

Decyzja o umieszczeniu w ośrodku jest bezterminowa. Dana osoba może co pół roku składać do sądu wniosek o zbadanie, czy izolacja jest nadal konieczna.

Trybunał po rozważeniu treści skarg i stanowisk uczestników posiedzenia odroczył wydanie wyroku do dnia 23 listopada.