Cała prawda o przestępstwie zgwałcenia – obalamy społeczne mity – cz. 3

File:Peter Paul Rubens - The Rape of the Daughters of Leucippus.jpg

Z poprzedniego artykułu dowiedzieliśmy się, że sprawca gwałtu to niestety w wielu przypadkach osoba bliska ofierze, a także, że ofiary w żadnym wypadku nie należy obwiniać o gwałt. Wiemy też także, że ofiara gwałtu nie musi wcale wiedzieć, że to co ją spotkało to właśnie gwałt.

Przed nami małe podsumowania na temat przestępstwa zgwałcenia w ogólności. Najpierw jednak musimy rozprawić się z ostatnimi mitami krążącymi wśród społeczeństwa. Oto i one:

7. Gwałt ma najczęściej miejsce w ciemnych, wyludnionych miejscach

Bardzo często słyszy się pouczenia, że aby uniknąć gwałtu należy wystrzegać się wszelkich ciemnych i niebezpiecznych miejsc, w których rzadko można spotkać innych ludzi. O ile zawsze należy zachowywać odpowiednią ostrożność, prawdą jest jednak, że tylko bardzo niewielki procent gwałtów ma miejsce poza budynkami mieszkalnymi, np. w lasach, parkach, na polach, ulicach, placach budowy itd. Wśród zgłaszanych przypadków zazwyczaj co najmniej ¾ z nich mają miejsce w mieszkaniach i domach.

8. Oskarżenia o gwałt najczęściej są fałszywe

Można spotkać się ze stwierdzeniem, że wiele zgłoszeń gwałtu jest fałszywych i ma wyrazić chęć zemsty wobec drugiej osoby. Takie podejście prowadzi do tego, że wołanie o pomoc często bywa zbagatelizowane. Rzeczywiście, czasem zdarza się, że rzekoma ofiara, kierowana różnymi pobudkami, fałszywie oskarża o gwałt inną osobę. Jednakże takie prywatne porachunki wbrew pozorom nie są częstym zjawiskiem. Ponad połowa wszczętych postępowań o gwałt kończy się rzeczywistym stwierdzeniem przestępstwa. Oznacza to, że w większości mamy jednak do czynienia z prawdziwymi, nie zaś zmyślonymi przypadkami. Oskarżenia o gwałt należy więc co do zasady traktować poważnie, bez wyrażania podejrzeń i wątpliwości wobec potencjalnej ofiary.

9. Gwałciciel jest zawsze agresywny

Wbrew wyobrażeniom społeczeństwa, przypadki w których sprawcy gwałtu odznaczają się  drastyczną agresją są niezwykle rzadkie. Zazwyczaj działają oni samodzielne, często zmuszając ofiary do stosunku poprzez groźbę, zastraszanie czy wykorzystywanie stosunku zależności, np. służbowej lub rodzinnej. Według statystyk policyjnych, sytuacje w których sprawca grozi ofiarom bronią lub innym niebezpiecznym narzędziem nie zdarzają się często. Co więcej, zdarza się że sprawcy wykazują chęć rozmowy z ofiarą, a nawet traktują zaistniałe okoliczności jako randkę. Bardzo często osoby te w zupełnie zaburzony sposób postrzegają zaszłe zdarzenie. Należy pamiętać, co zostało już wcześniej podkreślone, że „typowy gwałciciel”, którego mamy w naszych głowach nie istnieje.

Podsumowując, na przestępstwo zgwałcenia składa się wiele skomplikowanych okoliczności, których nie powinniśmy oceniać jednoznacznie, a w szczególności kierując się utartymi schematami. Liczymy, że obalenie powyższych mitów pomoże w zrozumieniu czym jest gwałt i uświadomieniu bliskich osób. Prawidłowa wiedza na temat tego zjawiska jest pierwszym krokiem do zapewnienia sobie bezpieczeństwa, a także udzielenia odpowiedniej pomocy osobie, która potencjalnie może być ofiarą przestępstwa.

Cała prawda o przestępstwie zgwałcenia – obalamy społeczne mity – cz.2

Konstantin Makovsky - The Bulgarian martyresses.jpgW poprzednim artykule wyjaśniliśmy, że gwałt wiąże się nie tylko z seksem, że gwałciciel to nie zawsze „typ spod ciemniej gwiazdy”, a zgwałcone mogą być różne osoby – także starsze albo mniej atrakcyjne kobiety.

Zgodnie z obietnicą, kilka mitów do obalenia wciąż jeszcze przed nami. Oto i one:

4. Gwałciciel = osoba obca

Niestety, badania pokazują, że bardzo wiele przypadków gwałtu ma miejsce za zamkniętymi drzwiami domu rodzinnego. Wbrew ogólnemu przekonaniu również w małżeństwie może dojść do gwałtu. Co więcej, ze statystyk Policji wynika, że aż 3 na 4 osoby zgwałcone znają sprawcę.

5. Ofiara może sprowokować gwałciciela

Wśród wielu osób dominuje przekonanie, że w przypadkach w których sprawca jest osobą obcą, ofiary – a zwłaszcza kobiety – są w stanie sprowokować gwałt swoim zachowaniem. Do prowokacji zaliczany jest flirt, sposób poruszania się, gestykulowania i mówienia, a nawet okoliczność, że osoba pojawia się w określonym miejscu uznawanym za niebezpieczne. Obarczanie ofiary winą za gwałt jest jednak zupełnie nie na miejscu. Co więcej, zazwyczaj sprawców można zakwalifikować jako w pełni poczytalnych. Decyzja o popełnieniu czynu, niezależnie czy jest impulsywna czy przemyślana – zawsze jest winą sprawcy.

6. Ofiara jest zawsze świadoma tego, że została zgwałcona

W społeczeństwie istnieje wielu wyznawców nieprawdziwej teorii, że jeśli osoba krzywdzona nie broni się, to nie została zgwałcona. W praktyce wpływa to znacząco na samopoczucie ofiar, które nie były w stanie odeprzeć ataku. Często osoby takie mają problemy z nazwaniem tego co ich spotkało. Nie zawsze też mają pewność czy ich wątpliwość nie zostanie poczytana za kłamstwo. Jeśli więc osoba taka odważy się porozmawiać, należy wysłuchać jej relacji i pomóc jej zrozumieć co się wydarzyło.

Choć wiele już za nami, to jednak nie koniec naszej serii obalania mitów. Ostatnie z nich, wraz z ogólnym podsumowanie, zostawiamy na potrzeby części trzeciej, zapraszamy do zapoznania się z jej treścią wkrótce.

 

Aplikant adwokacki Joanna Kowal

Cała prawda o przestępstwie zgwałcenia – obalamy społeczne mity – cz. 1

File:ExecutingAWrit.png
Źródło: Wikicommons

Przestępstwo zgwałcenia zostało uregulowane w art. 197 kodeksu karnego. Zgodnie z § 1 tego przepisu: Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Poza typem podstawowym, możemy znaleźć w tym artykule inne postacie tego czynu, często zagrożone karą surowszą.

Gdyby spytać przypadkowo napotkaną osobę o to, czym jest gwałt, nie miałaby problemu z odpowiedzią. Z naszych obserwacji wynika jednak, że pomimo sporej świadomości społecznej, wiele osób powtarza zasłyszane w telewizji albo przeczytane w Internecie stwierdzenia, które tylko w części są prawdziwe. Z tego powodu postanowiliśmy zmierzyć się z najpowszechniejszymi mitami dotyczącymi przestępstwa gwałtu. Oto i one:

  1. „Typowy gwałciciel”

Z badań naukowych wynika, że nie istnieje coś takiego jak modelowy przykład gwałtu ani nie można też wskazać obrazu typowego gwałciciela. Co więcej, myślenie takie może przynieść bardzo negatywne skutki, w szczególności gdy w rozmowie z osobą pokrzywdzoną próbujemy dopasować schemat istniejący w naszych głowach do jej relacji. Typowy gwałciciel nie musi być wcale „agresywnym, postawnym, dziwnie zachowującym się mężczyzną, najczęściej ubranym na ciemno”, choć tak właśnie najczęściej objawia się w wyobrażeniach społeczeństwa. Takie spojrzenie nie tylko obniża naszą czujność wobec takich sytuacji, lecz może doprowadzić do błędnych interpretacji, które mogą być błędne w swych konsekwencjach.

  1. Gwałt = niechciany seks

Wiele osób zapomina o tym, że gwałt może być popełniony na więcej sposobów, nie tylko poprzez zmuszenie drugiej osoby do uprawiania seksu. Przestępstwo zgwałcenia może jednak opierać się tylko na stosunku oralnym lub analnym, co nie wyklucza wcale możliwości pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności karnej. Potwierdza to również kodeks karny, który w art. 197 § 2 wyraźnie porusza także kwestie „innych czynności seksualnych”.

  1. Ofiarą gwałtu są zazwyczaj atrakcyjne i młode kobiety

Wbrew powszechnej opinii, sprawca gwałtu zazwyczaj nie postrzega swoich ofiar w kategorii osoby. Często wiek ofiary i jej atrakcyjność fizyczna nie mają żadnego znaczenia. Badania wskazują, że sprawcy mają bardzo rozbieżne upodobania, a wielu z nich podejmuje decyzje o popełnieniu tego czynu impulsywnie. Zdarzają się również patologie, jak choćby gwałty bardzo młodych osób na sędziwych kobietach, nawet ponad dziewięćdziesięcioletnich.

Ciąg dalszy nastąpi – o następnych mitach opowiemy w kolejnym artykule.

 

Aplikant adwokacki Joanna Kowal

Dowody w postępowaniu karnym o przestępstwa seksualne

W przypadku przestępstw seksualnych najczęściej jedynymi uczestnikami (a więc i świadkami) zdarzenia są, wyłączając rzadkie przypadki gwałtów zbiorowych, napastnik i ofiara.  Stwarza to sytuację, w której postępowanie dowodowe opiera się na dwóch, najczęściej skrajnie przeciwstawnych relacjach tego samego zdarzenia: z jednej strony sprawcy, który najczęściej zaprzecza,  zniekształca bądź bagatelizuje fakty- w celu uniknięcia lub zmniejszenia swojej odpowiedzialności karnej a z drugiej strony ofiary, która opowiada o swojej opresji. Czyli „słowo przeciwko słowu”. Ponieważ czasami można usłyszeć bezrefleksyjnie powtarzaną opinię, że „… przecież nie można skazać człowieka jeżeli dowody to słowo przeciwko słowu” chciałbym nieco rozjaśnić ten temat.

Rzecz jasna w sytuacji gdy postępowanie dowodowe opiera się na relacji sprawcy i ofiary sąd musi zachować należytą ostrożność i szczególną wnikliwość w ocenie tych zeznań. I w tym sensie jest ona rzeczywiście utrudniona. Co nie oznacza że niemożliwa. Sąd bowiem  ma bowiem z jednej strony uprawnienia a z drugiej instrumenty umożliwiające przypisanie wiarygodności relacji jednej ze stron. Tymi instrumentami są w pierwszym rzędzie doświadczenie życiowe i procesowe danego sędziego, pozwalające na ustalenie najbardziej prawdopodobnego  przebiegu zdarzeń. Sąd ustala ten stan faktyczny na podstawie zestawienia podawanych przez uczestników szczegółów, sposobu składania przez nich  zeznań (czy są składane w sposób spontaniczny, czy „wykalkulowany”), mowy ciała itp. Najczęściej, ażeby wesprzeć doświadczenie danego sędziego powoływany jest biegły sądowy psycholog, którego zadaniem jest ocena, czy dana osoba (najczęściej ofiara) posiada cechy charakterologiczne które sprzyjają koloryzowaniu czy wręcz konfabulacji. Podkreślmy jednak, taki biegły psycholog nie ocenia wiarygodności zeznań. Takie uprawnienie jest niepodzielną i nieodłączną kompetencją sądu. On jedynie ma pomóc sądowi wypowiadając się nt. psychicznej sfery ofiary, jej typu osobowości.

Jeżeli zatem w sprawie nie zaistnieją jakieś daleko posunięte wątpliwości, których nie można usunąć w inny sposób, sąd może (bardzo często to robi) wydać wyrok skazujący na podstawie zeznań sprawcy i ofiary.

adwokat Maciej Kacprzak

Gwałt na osobie świadczącej usługi seksualne

Pewien znany polityk swego czasu zapytał dziennikarza na konferencji prasowej: „Jak można zgwałcić prostytutkę?”. Zdziwienie i śmiech owego polityka sugerowałoby wówczas, że jego zdaniem jest to raczej niemożliwe.

Nic bardziej mylnego.

Fakt, że kobieta (lub mężczyzna) świadczy usługi seksualne nie wyklucza wcale przestępstwa zgwałcenia. Kodeks karny jest w tej materii jasny. Art. 197 § 1 stanowi: Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Należy zauważyć, że w tym przepisie w żaden sposób nie różnicuje się sytuacji osoby pokrzywdzonej, co wynika choćby z tego, że konstytucyjną zasadą jest równość obywateli wobec prawa. Prostytutka podlega zatem takiej samej ochronie jak inne osoby, czyli kontakt seksualny z nią wbrew jej woli jest takim samym przestępstwem jak zgwałcenie osoby nieświadczącej takich usług. Wykonywana profesja nie może przesądzać o tym, że osobie pokrzywdzonej przestępstwem odmawia się ochrony prawnej. A więc każdy potencjalny klient, doprowadzający prostytutkę do obcowania płciowego w sytuacji, gdy ona nie wyraża na to zgody, musi liczyć się z tym, że takim czynem naraża się na odpowiedzialność karną. Tłumaczenie, że osoba wykonująca taki a nie inny zawód powinna brać pod uwagę związane z nim ryzyka, będzie bardzo słabą linią obrony.

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że przestępstwa tego typu wcale nie są rzadkością, co wynika z pewnością z pokutującego w społeczeństwie przekonania (które przejawiał również wspomniany na wstępie znany polityk), że „prostytutki zgwałcić się nie da”. Jako przykład można podać chociażby zdarzenie, które miało miejsce w powiecie w piotrkowskim, gdzie mężczyzna wywiózł w głąb lasu kobietę zajmującą się prostytucją przydrożną, sterroryzował nożem i skradł 860 zł, które miała przy sobie, a następnie zgwałcił. Podkreślić należy, że sprawca nie pozostał bezkarny, bowiem wkrótce po zdarzeniu został zatrzymany i postawiono mu zarzuty.

Podsumowując, warto zaznaczyć, że jeżeli spełniają się znamiona czynu zabronionego opisanego w art. 197 k. k., nie ma znaczenia czy osoba pokrzywdzona była wyzywająco ubrana, odurzona alkoholem czy też zajmowała się prostytucją. Klient korzystający z takich usług musi zdawać sobie sprawę, że nie ma prawa siłą egzekwować spełnienia swoich fantazji, albowiem takie zachowanie może skutkować nawet kilkuletnim pobytem w zakładzie karnym.

Odpowiedzialność karna nastolatków, które nie ukończyły 15 roku życia, za dopuszczenie się obcowania płciowego.

Niestety realia rozwoju naszego społeczeństwa są takie, iż z roku na rok obniża się wiek inicjacji seksualnej chłopców i dziewcząt. Nie do rzadkości należy sytuacja, gdy seks uprawiają już nawet 14 latkowie.

Jak więc do takiego zachowania podchodzi prawo karne? Czy można mówić o sprawcy i ofierze, gdy oboma aktorami stosunku seksualnego są osoby, z których żadne nie widziało jeszcze piętnastu wiosen?

W zasadzie należałoby przyjąć, iż w sytuacji kiedy oboje uczestnicy zdarzenia nie ukończyli jeszcze 15 lat, to wówczas w teorii każde z nich wzajemnie dopuszcza się względem drugiego czynu zabronionego z art. 200 §1 k.k., za który oboje powinni odpowiadać na zasadach wynikających z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich ( przed ukończeniem 17 roku życia nastolatek poza, niektórymi przestępstwami odpowiedzialności karnej nie ponosi).

Niemniej jednak należy przyjąć iż osoba, która nie ukończyła 15 lat, a uczestniczy w akcie seksualnym zawsze jest ofiarą. Nawet wtedy, gdy sam/sama dążył i chciał brać udział w zbliżeniu, a nawet to zbliżenia prowokował.

Przyjmuje się zatem, iż z punktu widzenia prawa seks czy też inne czynności seksualne zachodzące pomiędzy dwojgiem dzieci są w zasadzie neutralne. Mimo iż takie zachowanie mogłoby świadczyć o demoralizacji co wskazywałoby na konieczność zastosowania trybu z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Jednak niektórzy autorzy przyjmują, iż także 14 -latkowanie dopuszczający się obcowania seksualnego powinni być objęci procedurą z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Tak więc sprawa obcowania płciowego dwojga dzieci nie jest jednoznaczna. W każdym razie mieć trzeba zawsze na uwadze, iż wczesna inicjacja seksualna stanowi zagrożenie dla rozwoju psychofizycznego takiej osoby. Także gdy ten kontakt seksualny ma miejsce między dwoma równolatkami.

Przypomnieć także należy, iż zgodnie z art. 4 § 1 Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich o takim zdarzeniu należy powiadamiać sąd rodzinny.

Ustawa o bestiach na wokandzie TK

Kilka razy już pisałem na łamach niniejszego bloga o tzw. Ustawie o Bestach, inaczej zwanej LEX Trynkiewicz. Ustawa ta wśród prawników budziła ogromne kontrowersje czego wynikiem było skierowanie jeszcze w 2014 r. przez  prezydenta Bronisław Komorowski oraz ówczesną Rzecznik Praw Obywatelskich Irenę Lipowicz skargi do Trybunału Konstytucyjnego celem zbadania jej zgodności z Konstytucją.

Ponadto podobne pytanie wyszło spod pióra dwóch sądów, którym przyszło orzekać o umieszczeniu osoby, co do której wyrok pozbawienia wolności dobiegł końca w specjalnym ośrodku. Między innymi przez Sąd Najwyższy, który odroczył do decyzji Trybunału zbadanie skargi pedofila Mariusza T., umieszczonego w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. W ośrodku tym Mariusz T. został umieszczony po odbyciu kary 25 lat więzienia za zabójstwo czterech chłopców na tle seksualnym.

Po dwóch latach, w ostatni wtorek sprawa trafiła na wokandę Trybunału Konstytucyjnego, który po kilkugodzinnej rozprawie uznał ją za  dostatecznie wyjaśnioną do wydania orzeczenia.

W toku posiedzenia przedstawiciel prezydenta zwrócił uwagę na bezterminowe umieszczanie osób uznanych za niebezpieczne w specjalnym ośrodku. Co zdaniem skarżącego  nosi znamiona środka represyjnego porównywalnego z karą pozbawienia wolności i w praktyce niesie ryzyko długotrwałej, być może dożywotniej, izolacji.

„Ustawodawca umieścił w kręgu osób, w stosunku do których potencjalnie można rozpocząć procedurę mającą na celu sprawdzenie, czy nie stwarzają one zagrożenia, także takie osoby, które w przeszłości wcale nie popełniły najcięższych przestępstw. Krąg potencjalnych adresatów tej regulacji jest zbyt szeroki” wskazała Ewa Dawidziuk z Biura RPO.

W toku sprawy wskazano, iż według danych przedstawionych przez przedstawicieli Rzecznika Praw Obywatelskich, obecnie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie umieszczone są 32 osoby, w tym jedna kobieta.

Zgodnie z ustawą sąd orzeka o zastosowaniu nadzoru, jeżeli charakter stwierdzonych zaburzeń psychicznych wskazuje, że zachodzi „wysokie prawdopodobieństwo” popełnienia przestępstwa. Jeśli zaś istnieje „bardzo wysokie prawdopodobieństwo” popełnienia przestępstwa, sąd decyduje o umieszczeniu takiej osoby w ośrodku.

Decyzja o umieszczeniu w ośrodku jest bezterminowa. Dana osoba może co pół roku składać do sądu wniosek o zbadanie, czy izolacja jest nadal konieczna.

Trybunał po rozważeniu treści skarg i stanowisk uczestników posiedzenia odroczył wydanie wyroku do dnia 23 listopada.

Czy można zgwałcić prostytutkę?

604px-Axel_Törneman_-_Kokotter
Axel Torneman- Kokotter

W zasadzie jest to pytanie, które zapisało się w annałach polskiej polityki i weszło do kanonu powiedzonek.

Dla przypomnienia łódzki europoseł Bogdan Golik został oskarżony przez 28 letnią prostytutkę o gwałt. Zgodnie z jej relacją polski europoseł miał zmusić kobietę do odbycia stosunku bez prezerwatywy. Poseł oczywiście kategorycznie zaprzeczył i w tym miejscu pojawił się świętej już pamięci Andrzej Lepper, który pytał ze śmiechem : „No pierwsze, to jak można prostytutkę zgwałcić? „.

Tak więc jak to jest, czy można dopuścić się przestępstwa gwałtu wobec osoby zawodowo i za pieniądze świadczącej usługi seksualne?

Odpowiadając na to pytanie należy stwierdzić, iż oczywiście że tak.

Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy korzysta się z usług kobiety, która prostytuuje się z własnej woli, czy też z usług kobiety zmuszonej przez różnego rodzaju mafie do świadczenia usług pod przymusem.

Osoba świadcząca usługi seksualne podlega takiej samej ochronie jak każda inna osoba.

Tym samym kontakt seksualny z taką osobą jest zawsze gwałtem, gdy odbywa się wbrew jej woli. Nie ma więc żadnej różnicy pomiędzy zgwałceniem takiej osoby, czy osoby nie zajmującej się najstarszą profesją świata.

Podkreślić należy, iż o gwałcie możemy mówić także przy sposobności świadczonej usługi. Osoba prostytuująca po pierwsze może mieć ograniczony „repertuar” świadczonych usług i zmuszenie jej przemocą czy groźbą do wyjścia poza zakres stosunku objętego jej zgoda jest niczym innym jak przestępstwem zgwałcenia.

Dobrym przykładem jest tutaj opisany wyżej casus europosła, gdzie kobieta świadcząca usługę godziła się na odbycie stosunku jedynie przy użyciu prezerwatywy. Skoro klient nie był skłonny do zakresu oferowanej usługi się dostosować i dla przełamania woli kobiety użył przemocy, groźby lub podstępu, to tym samym dopuścił się gwałtu.

Oczywiście odrębną kwestią jest kwestia dowodowa. Co oczywiste osobie zawodowo trudniącą się tą profesją będzie trudniej udowodnić, iż do gwałtu doszło.

A co w sytuacji, w której do kontaktu cielesnego doszło za zgodą prostytutki, ale po stosunku klient odmówił zapłaty? Taka sytuacja jest także kwalifikowana jako przestępstwo gwałtu, ponieważ klient od początku nie miał zamiaru płacić, zastosował zatem podstęp, ażeby doprowadzić inną osobę do obcowania płciowego. Nie ma tu znaczenia że osobą tą jest prostytutka, która oferuje obcowanie płciowe za pieniądze. Decydującym kryterium jest to, że gdyby wiedziała ona że klient nie zapłaci, nie wyraziłaby zgody na wejście z nim w relacje seksualne.

 

Oskarżenie o molestowanie dziecka jako sposób na rozwód

Bardzo ciekawa audycja na falach Radia Tok FM poświęcona oskarżeniu o molestowanie dziecka jako narzędziu w sporze rodziców o dziecko i rozwód.

Z nagraniem można się zapoznać pod tym LINKIEM.

Wnioski z wysłuchania historii ojca – męża, który przez cztery lata nie widział swoich dzieci a przez ten czas praktycznie nie opuszczał wokandy sądowej nie napawają optymizmem.

Zwłaszcza w kontekście pojawiającej się „mody” ma używanie tego typu argumentów w postępowaniu o rozwód.

 

 

Przestępczość seksualna- statystyka v. przekaz medialny

Znane jest anegdotyczne stopniowanie rzeczownika „kłamstwo” (kłamstwo, wielkie kłamstwo, statystyka). Tak, statystyka rzeczywiście ma swoje wady, które szczególnie jaskrawie uwidaczniają się są w przypadku przestępstw na tle seksualnym.  Sam pisałem o tym wielokrotnie w niniejszym blogu, że statystyki dotyczące przestępczości seksualnej nie oddają w pełni prawdziwego obrazu rzeczywistości, ponieważ nie uwzględniają „czarnej liczby” przestępstw, które nie są ujawniane przez ofiary.

Czy jednak statystyka w tym zakresie jest zupełnie bezużyteczna?

Przyjrzyjmy się liczbom. W przypadku przestępstwa gwałtu w 2005 r. prawomocnie skazanych zostało 1125 osób. W 2010 r. ta liczba spadła wyniosła 770, a w 2014 r.-  646. Zatem na przestrzeni 9 lat liczba gwałtów (osądzonych przez wymiar sprawiedliwości) spadła niemal o połowę.

W przypadku pedofilii również odnotowany został trend malejący, ale już nie tak radykalny: 2005: 749 osób prawomocnie skazanych, 2019: 728 osób, 2014: 596 osób.

Te malejące wartości mogą wywołać sprzeciw w obliczu tego, że tematyka przestępstw seksualnych jest obecna w coraz większym stopniu w mediach. Słyszymy o tym niemal codziennie we wiadomościach telewizyjnych, radiowych, internetowych.  Przyjrzyjmy się zatem temu, czy z kolei obraz malowany w mediach jest prawdziwy.

Truizmem jest stwierdzenie, że nie ma lepszego paliwa dla mediów jak sensacja. Sprzedaje się ona zdecydowanie lepiej, niż „nudna” informacja, że coś działa dobrze bądź się poprawia. Sensacja sprzedaje się świetnie nawet wtedy (a może nawet tym bardziej) gdy wiąże się z okrucieństwem powiązanym z czyimś nieszczęściem. Czy w przypadku przestępstw seksualnych nie mamy do czynienia z takim właśnie mechanizmem? Osobiście uważam że tak. Tematyka przestępstw na tle seksualnym nadaje się jak mało co na przedstawienie w sensacyjnej otoczce. Dlatego media w coraz większym stopniu ulegają pokusie pójścia na łatwiznę epatując sensacją i okrucieństwem, podczas gdy rzeczywisty obraz nie jest taki zły. Powoduje to zniekształcenie obrazu sytuacji w drugą stronę (w stosunku do opisanego wyżej trendu statystyki) i wytworzenie poczucia społecznego, że oto mamy sytuację bardzo złą i należy się bać.

Zatem jedynym remedium zdaje się być podejście z dystansem zarówno do jednego jak i drugiego ze wskazanych wyżej opisów rzeczywistości.

„Kodeks dobrego pedofila”- czyli o karalności publicznego propagowania zachowań o charakterze pedofilskim

Nie ulega większej wątpliwości, iż mało która grupa cieszy się tak złą sławą i wręcz nienawiścią społeczną jak pedofile, no może poza islamskimi terrorystami. W każdym razie na szczęście jeszcze tych drugich w Polsce raczej nie ma, więc rozważania niniejszego wpisu ograniczę jedynie do tej pierwszej grupy.

Wiadomo iż doprowadzenie do obcowania płciowego z osobą małoletnią jest karane, od dłuższego czasy pod paragraf podpadają także takie zachowania jak tworzenie, czy rozpowszechnianie pornografii dziecięcej.

Niemniej jednak do niedawna istniała pewna luka w systemie pozwalająca na propagowanie tzw. „dobrej pedofilii”.

Sprawa była swego czasu dość głośno opisywana w prasie, jak również znalazła swoje odbicie w telewizji. Ta rzekomo „pozytywna pedofilia” miała według jej propagatorów za zadanie propagowanie poglądu, że dzieci mają potrzeby o charakterze seksualnym. Co więcej według tej teorii nie wszystkie kontakty o charakterze seksualnym z osobami dorosłymi są, czy tez mają wymiar negatywny. Stworzony nawet został swego rodzaju akt regulujący zachowania tego rodzaju pod nazwą „Kodeks Pozytywnego Pedofila”.

Dokument ten zawierać ma 22 zasady, a wśród nich następujące:

„Nie okłamuj dziecka i uczciwie odpowiadaj na jego pytania”

„Nie ukrywaj przed dzieckiem swoich uczuć, niech wie, że je kochasz”

„Traktuj dziecko jak równorzędnego partnera, a nie podwładnego”

„Nie nadużywaj zaufania dziecka, nie szantażuj go, nie wywieraj presji i pytaj o zgodę, gdy chcesz np. zamieścić jego zdjęcie w Internecie”

„Nie bierz udziału w dziecięcej pornografii – nie wspieraj przestępców i złych pedofili”

„Baw się z dzieckiem, a na wycieczki – jeśli to możliwe – zabieraj za zgodą rodziców”

„Edukuj dziecko, pomagaj odrabiać lekcje i rozwijać jego zainteresowania”

 „Dbaj o dziecko – niech zawsze będzie zdrowe, najedzone i czyste”

„Nie bij dziecka i nie krzycz na nie nawet wtedy, gdy zrobi coś złego. Pouczaj je łagodnym tonem i nie dłużej niż minutę. Jeśli zrobi ci krzywdę, powiedz mu o tym i wyjaśnij dlaczego”

„Nie nastawiaj dziecka przeciwko rodzicom, nie umniejszaj ich roli i autorytetu – bądź ich partnerem a nie wrogiem”

„Nie popełniaj karalnych czynów pedofilskich!”

„Cokolwiek robisz, musisz mieć zawsze na względzie dobro i przyszłość dziecka”

„Uświadamiaj dziecku kim jesteś i co grozi wam za waszą przyjaźń. Niech będzie przygotowane psychicznie na ingerencję okrutnych ludzi w wasz związek”

Same w sobie reguły te nie namawiają do popełnienia przestępstwa i w zasadzie czytane poza kontekstem brzmią nawet neutralnie.

Niemniej jednak Sejm przy akceptacji społecznej dodał do Kodeksu karnego Art. 200b wskazujący, iż Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Jak wygląda natomiast ilość postępowań, które z tego artykułu są wszczynane. Całe szczęście jest ich bardzo mało, w 2010 r. wszćzeto2 postępowania, a w latach kolejnych odpowiednio 5,12,6 i 6.

Pewne kontrowersje budzi jednak fakt, iż propagując „pozytywną pedofilie” prezentuje się jedynie swoje poglądy, w żaden sposób osoby te nie namawiają do popełnienia przestępstwa. Wprowadzenie więc tej normy pozostaje w jasnej sprzeczności z zasadą wolności słowa. W każdym razie nie jest to jedyny przypadek, gdy wolność słowa ustępuje przed prawem karnym, tak jak to ma miejsce i w przypadku propagowania komunizmu, czy faszyzmu.

A jakie Państwo macie zdanie na temat tego przestępstwa? Ustawodawca nie poszedł jednak tu trochę za daleko?

Czy warto zgłaszać gwałt?

Jak pokazują dane statystyczne w Polsce każdego dnia na policję zgłaszanych jest średnio 5 gwałtów. Możemy się jednak tylko domyślać, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej, gdyż wiele ofiar z różnych względów decyduje się ukrywać to traumatyczne doświadczenie. Powodów takiej decyzji może być wiele, często jest to strach przed oceną ze strony otoczenia czy wręcz osób bliskich, ale też obawa o to, jak ofiara zostanie potraktowana przez policjantów czy w sądzie. Nierzadko jest to także lęk przez zemstą czy groźbami ze strony gwałciciela.

Decyzja, czy zgłaszać gwałt na policje czy próbować jak najszybciej zapomnieć o całym zdarzeniu jest kwestią bardzo indywidualną i każda ofiara musi podjąć taką decyzję w zgodzie z samą sobą. Warto jednak wiedzieć, na jaką ochronę możemy liczyć już na etapie składania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Latem ubiegłego roku weszły w życie przepisy, które zwiększyły ochronę osób składających zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Zgodnie art. 148 § 2 k.p.k. dane dotyczące miejsca zamieszkania i miejsca pracy osoby składającej zawiadomienie o przestępstwie nie są zamieszczane w protokole przyjęcia zawiadomienia, lecz w osobnym w załączniku do tego protokołu. W praktyce oznacza to tyle, że w osobnej zamkniętej kopercie będzie znajdował się protokół z danymi adresowymi ofiary a w aktach sprawy będzie protokół, w którym adres zostanie ukryty, zamazany. Zatem ani sprawca ani nawet jego obrońca nie będzie miał do tych danych dostępu. Sprawca nie pozna zatem żadnych informacji o ofierze, za wyjątkiem jej imienia i nazwiska. Takie utajnienie danych następuje z urzędu i ofiara nie musi o to wnioskować.

Jakie jeszcze prawa ma ofiara gwałtu składając zawiadomienie na policji? Może np. odmówić składania zeznań, jeśli przesłuchującym będzie osoba płci przeciwnej czy domagać się zawiezienia do placówki medycznej celem odbycia niezbędnych badań. Samo przesłuchanie powinno odbywać się w warunkach jak najbardziej komfortowych, bez udziału osób trzecich.

Czy całowanie się z osobą poniżej 15 roku życia jest karalne.

Z takim zapytaniem zwrócił się do mnie Czytelnik: „Panie Mecenasie. Czy gdy całuje się z osobą, która nie ma ukończonych jeszcze 15 lat, ja mam 17, ryzykuje jakimś paragrafem?”

W zasadzie gdyby odpowiedzieć pozytywnie na pytanie Czytelnika, to by poprawić statystyki policyjne należałoby wprowadzić lotne patrole do szkół, czy na nastoletnie prywatki. Niewątpliwie bardzo wiele jest takich par jak opisane przez pytającego.

Niemniej jednak jest jedno ale.

Przepis art. 200 Kodeksu karnego wskazuje co następuje:

§ 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,

podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Jak więc wynika, z krótkiej lektury tego przepisu nie tylko obcowanie płciowe z osobą poniżej 15 roku życia jest karalne, ale także dopuszczenie się wobec takiej osoby „innych czynności seksualnych”.

Czym są te inne czynności seksualne?

Otóż są to te zachowania, które nie są sensu stricte obcowaniem płciowym – stosunkiem, ale mają charakter seksualny. Za takie można uznać seks oralny, dotykania narządów płciowych, także piersi.

Istnieje rozbieżność co do tego, czy bardziej namiętny pocałunek kwalifikowałby się do przyjęcia odpowiedzialności z art. 200 K.k.

W każdym razie doradzając w takiej sytuacji powstrzymałbym się z tego typu aktywnością do ukończenia przez dziewczynę 15 roku ograniczając się do popularnego: „chodzenia”, przytulania i bardziej niewinnych pocałunków.

Projekt zaostrzenia kar za przestępstwa seksualne

Alcatraz (14693798129).jpgMinister Ziobro ogłosił dziś, że zamierza zaostrzyć kary dla sprawców części przestępstw seksualnych. Minister Sprawiedliwości pragnie, aby sądy mogły wymierzać przestępcom kary do 30 lat więzienia. W projekcie rządowym miałby znaleźć się również zapis uniemożliwiający przedawnienie za najbrutalniejsze zbrodnie, np. gwałt ze szczególnym okrucieństwem na małoletnim. Sąd częściej będzie mógł orzec dożywocie, a nadto wyłączona zostanie możliwość zastosowania „zawiasów”. Za recydywę lub popełnienie przestępstwa w grupie przestępczej dolna granica kary zaostrzona zostałaby dwukrotnie.

Jak wyjaśnił Minister: „Właśnie dla sprawców ciężkich przestępstw z użyciem przemocy, przestępstw okrutnych, przestępstw związanych ze zgwałceniem, w tym nieletnich, dzieci, a więc przestępstw pedofilskich oraz morderstwa na tle seksualnym uważam, że polskie państwo powinno reagować bezwzględnie i brutalnie wobec tego rodzaju sprawców, ale w ramach prawa i cywilizowanych reguł gry. (…) Chcemy wprowadzić zasadę zero tolerancji”.

Minister wyliczał: za zbiorowy gwałt zamiast kary od 3 do 15 lat pozbawienia wolności, będzie kara od 8 do 25 lat; za zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem zamiast kary od 5 do 15 lat, ma być od 10 do 30 lat pozbawienia wolności; za morderstwo w związku ze zgwałceniem, w tym zgwałceniem dziecka zamiast od 12 do 25 lat lub dożywocia, sprawca ma za kratkami spędzić od 25 do 30 lat albo całe życie.

Czy za gwałt może odpowiadać także świadek?

Sąd w Ohio

Stany Zjednoczone żyją ostatnio bulwersującą sprawą gwałtu 17-latki w stanie Ohio. Do przestępstwa doszło na jej wspólnym spotkaniu z 29-letnim Raymondem Gates’em oraz 18-letnią Mariną Lonina. Mężczyzna zaczął napastować seksualnie nastolatkę. W tym samym czasie koleżanka, zamiast zawiadomić policję i bronić ofiary, zaczęła sytuację nagrywać telefonem i na żywo transmitować gwałt przez internet.

Marina Lonina została zatrzymana za współudział w przestępstwie. Z samych informacji medialnych wynika, że zatrzymana dziewczyna będzie wspólnie z mężczyzną odpowiadała za gwałt, uprowadzenie, molestowanie seksualne oraz stręczycielstwo na szkodę nieletniej Grozi jej 40 lat więzienia. Dziewczyna co prawda broni się, że jej zamiarem było zabezpieczyć materiał dowodowy, jednak nagrany film obciąża ją, gdyż słychać, że na zdarzenie reagowała śmiechem.

Amerykański prokurator uznał, że Marina Lonina mimo iż była świadkiem, będzie ścigana jako sprawca. Zobaczmy jakby wyglądała sprawa, gdyby miała miejsce w Polsce. Taki świadek mógłby zostać uznany za sprawcę, o ile wiedziałby o planowanym gwałcie. Byłby wówczas współsprawcą. W pewnych przypadkach mógłby zostać uznany za pomocnika sprawcy, za co grozi mu podobnie surowa kara. Za pomocnictwo odpowiedzialność byłaby przez to, że „świadek” ułatwił popełnienie przestępstwa, mimo iż miał szczególny, prawny obowiązek niedopuszczenia do czynu.

W innych sytuacjach świadek musiałby się liczyć ze sprawą karną, ale to już z innego artykułu, np. narażenie na utratę życia lub zdrowia, czy utrwalanie bez zgody nagrywanej osoby jej nagiego wizerunku albo czerpanie z tego korzyści. Spodziewana kara w takich wypadkach nie przekroczyłaby kilku lat więzienia.

Czy statystyki kłamią?

Istnieje uszczypliwe powiedzenie, że stopniowanie kłamstwa jest następujące: kłamstwo, wielkie kłamstwo i … statystyka. Niewątpliwie dla osób, które różnorakich powodów (czy to z przekornej chęci przeciwstawienia się danym statystycznym, częściej jednak z powodu ich nieznajomości) pragną zakwestionować dane statystyczne powiedzenie ma swoją publicystyczną moc.

Trudno jednak zaprzeczyć, że dane statystyczne z samej swojej natury pozwalają ucwycić pewne prawidłowości zacjhodzące w różnych dziedzinach życia społecznego, a nede wszystko pozwalają wyciągnąć z tych prawidłowości wnioski i ewentualnie podjąć jakieś ukierunkowane działania.

Kłopot na styku przestępstw na tle seksualnym i statystyki polega na tym, że wiele z nich nigdy nie zostaje zgłoszonych i pozostaje w swojego rodzaju szarej strefie. Co więcej, nie istnieje żaden uniwersalny klucz, ażeby oszacować rozmiar tej szarej strefy. Samo jej istnienie wynika, rzecz jasna, z samej natury przestępstw na tle seksualnym, gdzie niejednokrotnie takie stany psychiczne ofiar jak: poczucie wstydu, poniżenia, strach, swoiście pojmowana „lojalność rodzinna” powodują, iż rezygnują one ze zgłoszenia przestępstwa.

Przyjmując powyższe zastrzeżenia nie można jednak odmówić danym statystycznym dotyczącym zakończonych postępowań sądowych waloru w nakreśleniu pewnego trendu, prawidłowości w obrazie przestępczości seksualnej na przestrzeni ostatnich lat. Czasami okazuje się, że jest to rzeczywistość zdecydowanie różna od obrazu kreślonego w mediach.

Przechodząc do konkretnych danych, np. ilość przestępstw gwałtu na przestrzeni dekady (od 2005  do 2014 r.) spadła niemal o połowę- z 1125 do 651 skazań rocznie .

W przestępstwie pedofilii również zauważalny jest trend zniżkowy, jednak już nie tak radykalny jak przy gwałcie- z 749 skazań w 2005 r. do 596 w 2014 r.

Z kolei znaczny trend zwyżkujący można zaobserwować w przypadku przestępstwa publicznego prezentowania lub produkowania treści pornograficznych: z 65 skazań w 2005 r. do 140 w 2014 r. Ma to niewątpliwie związek z gwałtownym rozwojem internetu i możliwości prezentowania praktycznie dowolnych treści przez każdego użytkownika.

Powyższe przykłady wskazują, że warto czasami sięgnąć do danych statystycznych ażeby zweryfikować obraz świata jaki serwują nam na co dzień środki masowego przekazu, u których „żądza krwi” staje się pomału niemalże nieodłączną cechą.

Polska Karta Praw Ofiary

Jeżeli już mieliśmy to nieszczęście i staliśmy się ofiarą przestępstwa, to warto aby znać swoje prawa.

„W ostatnim czasie katalog praw pokrzywdzonego uległ znacznemu poszerzeniu. Wiedza o tym jest jednak niewystarczająca, a praktyka odbiega od zasad określonych w obowiązujących przepisach. A przecież chodzi o to, aby uprawnienia ofiary były przestrzegane w praktyce, a nie pozostawały martwymi zapisami ustawowymi.”

Pewną podpórkę przygotowało dla pokrzywdzonych Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało kompilację praw osób pokrzywdzonych przestępstwem tworząc Polską Kartę Praw Ofiar.

„Karta jest zatem zestawieniem obowiązujących praw przysługujących ofiarom przestępstw wraz z instrukcją, konkretnie czego i od kogo ofiary przestępstw mogą się domagać. Karta ma stanowić pomoc dla każdego pokrzywdzonego w sytuacji, gdy jego prawa nie są respektowane oraz przypominać policjantom, prokuratorom i sędziom, że dążąc do zebrania materiału dowodowego oraz ustalenia i osądzenia faktycznych sprawców przestępstw nie mogą zapominać o szczególnej sytuacji pokrzywdzonego.”

Dokument ten przygotowano już w 1999 r. i oparty jest on o gwarancje wynikające z Konstytucji a także uwzględnia zalecenia wypracowane przez społeczność międzynarodową w takich dokumentach jak: Deklaracja ONZ o podstawowych zasadach sprawiedliwości dla ofiar przestępstw i nadużyć władzy z 1985 r., Europejska Konwencja o kompensacji dla ofiar przestępstw popełnionych z użyciem przemocy z 1983 r., Zalecenia Rady Europy w sprawie pozycji ofiary w prawie i procesie karnym z 1985 r., Zalecenia Rady Europy w sprawie zapobiegania wiktymizacji i pomocy dla ofiar przestępstw z 1987 r.

Z kartą można się zapoznań tutaj.Polska karta praw ofiary

Czy wyzywajacy ubiór ofiary gwałtu ma wpływ na odpowiedzialność sprawcy?

 

Ciekawą prezentację przedstawiła w dzisiejszym wydaniu gazeta wyborcza. w artykule: ” A w co byłaś ubrana?” W prezentacji tej przedstawiono szereg zdjęć fotografa Katherine Cambareri, która poprosiła ofiary gwałtów o przedstawienie odzieży, w która były ubrane w momencie popełnienia przestępstwa. Jak pisze wyborcza przyglądając się tym zdjęciem można odłożyć twierdzenie o prowokującym ubiorze jako przyczynie i to przyczynie zasadniczej zgwałcenia między bajki i mity.

A jak Państwo uważacie, czy wyzywający, a nawet seksualnie prowokujący ubiór może stanowić lub powinien przesłankę łagodząca odpowiedzialność karną sprawcy?

 

Kim jest sutener?

Czym jest sutenerstwo? Sutenerstwo jest to przestępstwo określone w art. 204 § 2 kodeksu karnego, polegający na czerpaniu korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inną osobę. Sutenerem jest więc osoba potocznie zwana „alfonsem”, często spotykana przez nas w kryminałach, kinie akcji czy filmach o mafii.

Jednak poza na ogół barwnymi konotacjami literackimi i filmowymi można zadać pytanie: na czym dokładnie polega sutenerstwo?

Czyn ten może przybierać różne formy działania. Zdarza się, że sutener czerpie korzyści majątkowe z nierządu tylko jednej prostytutki, z którą mieszka i żyje wspólnie. Inni sutenerzy prowadzą agencje, zatrudniając wiele prostytutek, organizując im miejsce pracy i klientów. Często zapewniają również swoim pracownicom mieszkanie lub opiekę nad dziećmi, a także chronią je przed niebezpieczeństwem ze strony klientów czy władzy. Z tego powodu prostytutki często się godzą dobrowolnie na działalność pod ich „opieką”. Zawsze jednak sutenerstwo wiąże się z czerpaniem korzyści majątkowej z prostytucji tych kobiet. Należy zaznaczyć, że jest to działalność zorganizowana, stąd też nie można określać tą nazwą jednorazowego przyjęcia korzyści majątkowej. Działalność ta często wiąże się z innymi przestępstwami, jakimi są stręczycielstwo – czyli nakłanianie innej osoby do uprawiania prostytucji, czy też kuplerstwo polegające na ułatwianiu innej osobie dokonywania nierządu.

Co grozi za sutenerstwo? W Polsce sutenerstwo jest występkiem, zagrożonym w kodeksie karnym karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jednakże art. 204 § 3 KK wprowadza surowsze zagrożenie ustawowe w przypadku, gdyby osoba uprawiająca prostytucję okazała się być małoletnią. W takim przypadku zwiększa się zarówno dolna jak i górna granica zagrożenia ustawowego – od roku do lat 10.

Dlaczego jednak w Polsce funkcjonują agencje towarzyskie? Głównie ze względu na trudność dowodową wykazania tego, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami pokojów w takich miejscach. Ich właściciele na ogół dbają o to, aby formalnie działać w granicach prawa. Oferują oni jedynie towarzystwo kobiet, nie ingerując w to co dzieje się między nimi a klientami i nie pobierając z tego tytułu żadnych zysków. Najczęściej, aby uniknąć zarzutu sutenerstwa, osoby prowadzące takie agencje pobierają od kobiet jedynie pieniądze za wynajem pokojów, bądź też czerpią zyski z pieniędzy wydanych przez klientów na alkohol i wstęp do tych przybytków.

W polskim systemie prawnym prostytucja nie jest przestępstwem. W zasadzie nie jest ona w ogóle uregulowana prawnie. Jednakże, związane z nią działania, takie jak sutenerstwo, kuplerstwo czy stręczycielstwo są wyraźnie zabronione.

W wielu państwach na świecie podejmuje się dyskusje o legalizacji sutenerstwa. Podnoszone są argumenty, że istniejąca sytuacja jest niczym innym jak hipokryzją, ponieważ wszyscy „wiedzą o co chodzi” ale udają że wszystko jest w porządku i zgodnie z prawem. Zwolennicy legalizacji wskazują, że zwiększyłoby to wpływy do budżetu państwa, gdyż sutenerzy musieliby odprowadzać podatki. Ponadto zwolennicy twierdzą, że dzięki temu zwiększyłoby się bezpieczeństwo kobiet w tym sektorze, co mogłoby zmniejszyć proceder ich porywania i zmuszani do pracy w domach publicznych za granicą. Pomimo tych głosów, aktualnie w prawodawstwie polskim nie pojawiają się żadne inicjatywy w tym kierunku.

Jakie jest Państwa zdanie na ten temat?

Kompensata państwa dla ofiar przestępstw, w tym seksualnych.

Przestępstwa, w tym także te dokonane na tle seksualnym pozostawiają w życiu osób, które stały się ich ofiarami negatywne skutki zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej. Niejednokrotnie ofiara, po zakończeniu procesu karnego nie otrzymuje należnego jej zadośćuczynienia i rekompensaty za doznaną krzywdę, które miałyby dać jej namiastkę powrotu do „normalnego” życia, jakie miało miejsce przed traumatycznymi wydarzeniami.

Dzieje się tak często dlatego, że sprawca czynu albo nie zostaje ustalony, albo też z różnych przyczyn np. wskutek braku wystarczających środków finansowych lub przebywania na wieloletnim „turnusie” w więzieniu trudno wyegzekwować od niego zapłatę zadośćuczynienia. Ponadto często sam pokrzywdzony nie kwalifikuje się do otrzymania środków z ubezpieczenia czy też z pomocy społecznej.

W pewnym sensie powyższą lukę wypełnia Państwo w oparciu o ustawę z dnia 7 lipca 2005r. o państwowej kompensacie przysługującej ofiarom niektórych czynów zabronionych, która po nowelizacji obowiązującej od 13 stycznia 2016r. jest korzystniejsza dla pokrzywdzonych.

W myśl powyższej ustawy, kompensata przysługuje osobie, która na skutek czynu zabronionego doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia, które trwały dłużej niż 7 dni. Natomiast w przypadku śmierci ofiary czynu zabronionego, powyższe świadczenie przysługuje jej osobom najbliższym.

Świadczenie pieniężne powinno zostać wykorzystane na pokrycie będących skutkiem czynu zabronionego: utraconych zarobków czy też innych środków utrzymania, kosztów związanych z leczeniem i rehabilitacją, czy też kosztów pogrzebu.

Przyznanie i wysokość kwoty świadczenia zależy od stopnia, w którym osoba uprawniona nie może uzyskać powyższych kosztów od sprawcy, z tytułu ubezpieczenia lub ze środków pomocy społecznej, niezależnie od tego, czy sprawca został ustalony.

Ile wynosi państwowa kompensata dla ofiar czynów zabronionych?

Wysokość przyznanego świadczenia jest określana indywidualnie po dokonaniu analizy wniosku i załączonej do niego dokumentacji konkretnej sprawy. Ustawodawca nie określił minimalnej wysokości świadczenia. Natomiast jego maksymalna wysokość po nowelizacji została zwiększona do 25 tys. zł, a w przypadku śmierci ofiary czynu zabronionego – do 60 tys. zł.

Jakie formalności należy dopełnić by otrzymać kompensatę?

Właściwym organem w sprawach o przyznanie kompensaty jest sąd rejonowy właściwy ze względu na miejsce stałego pobytu osoby uprawnionej. Do niego też powinien zostać złożony wniosek przez osobę uprawnioną lub prokuratora. Wniosek o kompensatę zawiera m.in.:

1) imię, nazwisko i adres miejsca stałego pobytu osoby uprawnionej, a w przypadku gdy ofiara poniosła śmierć, także jej ostatni adres miejsca stałego pobytu;

2) numer identyfikacyjny PESEL osoby uprawnionej oraz ofiary, która poniosła śmierć, jeżeli go posiadają albo posiadały;

3) wskazanie daty i miejsca popełnienia czynu zabronionego stanowiącego podstawę ubiegania się o kompensatę i jego zwięzły opis, z podaniem skutków;

4) informację o rodzaju i wysokości poniesionych kosztów oraz utraconych zarobków lub innych środków utrzymania;

5) oświadczenie osoby uprawnionej, złożone pod rygorem odpowiedzialności karnej, o nieuzyskaniu odszkodowania lub świadczenia ze źródeł lub tytułów,

6) uprzedzenie o odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia.

Do wniosku należy załączyć odpisy:

  • zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa,

  • orzeczeń wydanych w postępowaniu karnym,

  • zaświadczeń lekarskich lub opinii biegłych dotyczących doznania przez ofiarę uszczerbku na zdrowiu,

jak również inne dokumenty potwierdzające informacje zawarte we wniosku.

Złożenie wniosku nie wiąże się z uiszczeniem żadnej opłaty, gdyż jest ono zwolnione od kosztów sądowych.

Termin na złożenie wniosku.

Termin na złożenie wniosku został wydłużony i obecnie wynosi 3 lata od dnia ujawnienia się skutków czynu zabronionego, nie później jednak niż 5 lat od dnia jego popełnienia.

Uczestnikami postępowania są wyłącznie osoba uprawniona i prokurator, co niewątpliwie minimalizuje narażenie pokrzywdzonego na powrót do traumatycznych przeżyć związanych z przestępstwem.

Jaki jest czas oczekiwania na wypłatę kompensaty ?

Po zakończeniu postępowania sądowego po upływie miesiąca od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, sąd rejonowy wypłaca świadczenie ze środków pochodzących z budżetu państwa.

Kompensata państwa dla ofiar czynów zabronionych umożliwia osobom pokrzywdzonym otrzymanie z budżetu państwa finansowego wsparcia, które w pewien sposób zniweluje traumatyczne wydarzenia i pozwoli na pokrycie poniesionych kosztów leczenia i utraconego zarobku. Mam nadzieję, że nowe regulacje prawne przyczynią się do jak najefektywniejszej pomocy ofiarom czynów zabronionych.

Podstawa prawna: ustawa z dnia 7 lipca 2005 r. o państwowej kompensacie przysługującej ofiarom niektórych czynów zabronionych (t.j. Dz. U. z 2016 poz. 325).